68DWR / 149 km ~ Lewe…

68DWR / 149 km ~ Lewe kostki

303 206+149 = 303 355

Rano mimo zapowiedzi nie znalazłem kolegi Wusu przy recepcji. Na pukanie oraz wiadomości na KakaoTalk nie odpowiadał ale jego rower czekał na dole. Dziwne! 

Odczekałem jeszcze 30 minut i gdy słońce wyszło zza gór, samotnie ruszyłem dalej na trasę. Kto wie może kolega ma twardy sen?

Po drodze spotkałem szalonego amerykanina Paula! Facet w wieku mojego taty jeździe tą samą koreańską trasą co ja tylko że na małym składanym rowerze! Na zjazdach to jest prawdziwy hardcore!

Wieczorem bez planu na nocleg dojechałem do ostatniej czerwonej budki tego dnia. Przy punkcie czatował właściciel jednego z rowerowych moteli i zaproponował że zawiezie mnie 12 km do siebie swoim dostawczakiem 😉 Jako że miałem jeszcze 30 minut do całkowitej ciemności za ofertę podziękowałem i zaproponowałem że spotkamy się na miejscu 😉 

Noc spędziłem w miejscowości Angjin-ri. Zaniepokojony brakiem odpowiedzi od koreańskiego towarzysza wysłałem jeszcze kilka wiadomości i wreszcie gdzieś w okolicach 22:00 mój kolega Wusu się odezwał. 

Okazało się że koreańczyk poprzedniego dnia doznał urazu lewej kostki (chyba to już gdzieś słyszałem?) i tak bardzo się wstydził przypuszczalnie wolniejszego tempa że wolał udawać że go nie ma 🙂 Dopiero gdy dzieliła nas znaczna odległość odważył się wszystko wyjaśnić. Ahh ta koreańska mentalność! I co oni mają z tymi kostkami? Czemu zawsze lewa im się psuje :-)? 

#rowerowyrownik #wyprawaramenowa #korea #rower #podroze #azja