330930,20 – 13,17 =…

330930,20 – 13,17 = 330917,03

Sennie i generalnie jako tako.

Nadal słabo z moimi pobudkami… Tym razem to prawda budzik o 4:21 mnie co prawda obudził, ale nieopatrznie na sekundę zamknąłem oczy… no i wstałem dopiero, gdy zegar wybił 4:30. I tak nienajgorzej…

Koty, ciuchy, bateryjki… stała pozycja, stałe opóźnienie. Tak więc przed domem stawiłem się o 5:00. Nic to, może jutro będzie lepiej?

Już nie było tak ciepło jak wczoraj, zaledwie 3°C i zimny wiatr – za to czyste powietrze (ʘ‿ʘ) Deszczu zero, ale drogi mokre i pełne kałuż – musiało ledwo co przestać padać. Oczywiście klasycznie w krótkich ciuchach, w końcu bieg rozgrzewa ( ͡º ͜ʖ͡º)

Biegłem z misją po bułki, a biorąc pod uwagę godzinę startu i moje typowe tempo wycelowałem w 12 km. Początkowe kilometry nie przyniosły zaskoczeń, ale późniejsze już poszły nieco lepiej niż oczekiwałem – i gdy dotarłem do punktu z opcją dodatkowej pętelki, wykorzystałem na dodatkowy kilometr. Nie tylko dlatego, że miałem czas, ale też wolałem tak wycyrklować by do piekarni trafić ok. 6:10 – zbyt wiele razy bezsensownie krążyłem wokół piekarni, czekając na otwarcie. Plan wykonany w 100% – równo o 6:10 wkroczyłem do piekarni ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

Na koniec oczywiście standardowy podbieg do domu, krótki odcinek z górki i gotowe. Średnia 4:48 min/km

Przed chwilą wszedł jeszcze basen, 68 długości w 42 minuty. Czuje dobrze człowiek ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
Miłego wieczoru!

pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow